Klinvera prowadzi trzy zakłady ceramiczne w okolicy Nowej Soli. Każdy z nich robi coś innego, a razem układają się w jedną drogę: od gliny wprost z ziemi po gotową paletę. Zajrzyj do środka.
Rozdzieliliśmy pracę między zakłady tak, żeby w każdym miejscu robić dobrze jedną rzecz. Główny zakład w Nowej Soli formuje i wypala, a dwa mniejsze — w Kożuchowie i Nowym Miasteczku — sortują, kruszą i robią drobne formy. Dzięki temu utrzymujemy porządek na całej linii.
To serce firmy. Tu przygotowujemy masę z gliny, formujemy cegłę i pustaki, suszymy je w suszarni komorowej, a potem wypalamy w piecu tunelowym. Na koniec wyroby wracają na halę do wstępnego sortowania.
Zakład w Nowej Soli stoi blisko glinianek i przy dobrej drodze, więc surowiec ma krótko do pieca, a gotowy towar krótko do klienta. Piec tunelowy pracuje w ruchu ciągłym, dlatego wypał jest równy, a barwa powtarzalna z partii na partię.
Wszystkie zapytania i wyceny spływają właśnie do tego zakładu — stąd koordynujemy pozostałe dwa zakłady i układamy plan wysyłek.
Do tego zakładu trafiają wyroby po wypale. Tu odbywa się dokładne sortowanie ręczne, cięcie klinkieru na płytki, przekruszenie odsiewu na kruszywo ceramiczne oraz układanie towaru na palety i foliowanie.
Sortowanie i kruszenie robią dużo pyłu i hałasu, więc trzymamy je z dala od hali formowania. Dzięki temu w zakładzie głównym jest czyściej, a w Kożuchowie mamy miejsce, żeby spokojnie przejrzeć każdą partię, zanim pojedzie do klienta.
Najmniejszy z zakładów, za to najbardziej precyzyjny. Prasujemy tu kształtki kominowe i drobne wyroby na prasie hydraulicznej, suszymy je i wypalamy w piecu komorowym, partia po partii.
Kształtki muszą trzymać wymiar co do milimetra, bo od tego zależy szczelność komina. W tym zakładzie każda forma jest sprawdzana, a piec komorowy pozwala wypalać mniejsze, dopasowane partie bez marnowania energii.
Glinę wydobywamy z lokalnych glinianek w dolinie Odry, kilkanaście kilometrów od naszych zakładów. Zwozimy ją na plac, gdzie leżakuje i przemarza przez sezon — dopiero potem trafia do produkcji. Dokładamy do niej piasek i szamot, żeby masa miała właściwą plastyczność, a po wypale nie pękała. Dzięki temu, że surowiec jest z jednego złoża i przechodzi przez te same zakłady, nasze wyroby mają spójną barwę i charakter — cegła z wiosennej partii pasuje do tej z jesieni.